13
Maj

0

Opowiem Ci historię…

Czym jest storytelling?

Storytelling to nic innego jak nauka, w tym konkretnym przypadku, języka obcego, z wykorzystaniem opowiadań, bajek, piosenek itp. Są to narzędzia ułatwiające zapamiętywanie i rozwijające wyobraźnię, która przecież odgrywa niepoślednią rolę we wszystkich procesach edukacyjnych. Dzieciaki przysłuchujące się językowi codziennemu łatwiej go zapamiętują właśnie dzięki kontekstowi, w który zostaje użyty. To bardzo ważne: każde słowo pada w ściśle określonym otoczeniu, możliwie najbardziej zbliżonym do swojego „środowiska naturalnego”.

Walory storytelling

StorytellingNajwiększym atutem omawianej metody jest, wspomniany już kontekst. Bo przecież bez niego język staje się niemalże martwy, bezużyteczny. Pojedyncze słowa, wypowiadane jedne po drugich, w przypadkowej kolejności nie mają nic wspólnego z komunikacją. To konkretna sytuacja zmusza nas do użycia konkretnych słów, wypowiedzenia ich z konkretnym natężeniem, odpowiedniego zaakcentowania, podniesienia bądź przyciszenia głosu. I to wszystko otrzymują dzieciaki na zajęciach prowadzonych metodą storytelling. Mało tego, jeżeli dzieciaki są rozgarnięte, a wierzę, że większość z nich jest, to po jakimś czasie same mogą poznaną już bajkę opowiedzieć albo nawet odegrać wybraną scenę. I daję sobie w tym momencie obie łapki odciąć, że z takich zajęć dzieciaki wyniosą o niebo więcej niż z tych, na których poznały słowa recytowane i prezentowane przez lektora.

Strzał w stopę

Tylko poniekąd. No cóż, z prawdą trzeba się mierzyć, a nie przed nią uciekać. Czy uczeń powiedział wam kiedyś, że nudzi się na waszych zajęciach? Jeśli nie, to zdejmuję czapkę i zamiatam nią podłogę. Mnie się to niestety zdarzało – na szczęście są to pojedyncze przypadki odbiegające od normy. Czy należy z tego powodu rozpaczać? Nie. Czy należy się tym zaniepokoić? Jak najbardziej. Storytelling, o ile zostanie sprawnie przeprowadzone może być lekarstwem na nudę odstraszającą naszych słuchaczy. Ja obiecałem sobie, że spróbuję. Sprawdzę jak bardzo teoria odbiega od praktyki i kto wie, może odezwę się w tej sprawie po raz kolejny. Zanim przejdę do zakończenia, kilka słów usprawiedliwienia. Storytelling jest trochę jak fajerwerk – rozbłyskuje, huczy i…gaśnie. W ten sposób nie da się uczyć języka regularnie. To jest dobry, powiedziałbym nawet, że bardzo dobry przerywnik, urozmaicenie, ale nie metoda, na której możemy oprzeć edukację najmłodszych. Dlaczego? Po pierwsze, nawet fajerwerki, jeżeli oglądamy je zbyt często, stają się nudne, po drugie bardzo ciężko jest nauczyć się czegoś „przy okazji” i obawiam się, że owa bajka musiałby być mówiona wiele, wiele razy, aby dzieciaki, bez pomocy innych narzędzi, zapamiętały jej kluczowe słowa. Pamiętam jeszcze z czasów studiów, kobieta prowadząca Use of English narzekała, że z semestru na semestr ma coraz mniej godzin, natomiast coraz więcej godzin przypada takim zajęciom jak English czy American Culture, które w kontekście egzaminu nie odgrywały bardziej znaczącej roli. Tłumaczenia mocodawców sprowadzały się do stwierdzenia, że studenci powinni uczyć się konkretnych struktur gramatycznych przy okazji poznawania kultury czy literatury krajów anglosaskich. Doprawdy, nie wiem ile książek musiałbym przeczytać, żeby nauczyć się gramatyki i móc sprawnie posługiwać się językiem, ale obawiam się, że paluszków u obu łapek mogłoby mi zabraknąć…

Podsumowanie

Tak, ja wiem dziecko, mózg jak gąbka itp. Ale mimo wszystko, mimo genialnych zdolności dzieci do zapamiętywania zasłyszanych wyrazów i użycia ich w odpowiednim kontekście, czasami trzeba z nimi (z dziećmi, nie z wyrazami) przysiąść i pokazać im, że „wolf”, to wilk, a nie czerwony kapturek.

Jakub Stępniak

No Comments

Reply